Kategorie

  • Brak kategorii

*

chodzę na zajęcia już trochę czasu, moje ciało powoli zmienia się. wreszcie. bardzo się cieszę, że mogłam sobie w końcu na to pozwolić. nie ukrywam, że wcale nie lubię chodzić i zwykle ciężko mi się zebrać, ale jednak wiem, że to działa. staję się silniejsza.

*

ostatnie klika dni nie czułam się dobrze.. ale teraz już jest lepiej. mam sporo pracy i zastoje nie są mile widziane. jutro wyjeżdża moj gość z Honkkongu i przyjeżdża kolejny. mam dotkliwy pms, co chwila jakieś zachcianki, którym kompletnie nie potrafię się oprzeć. lepiej aby już się skończył. dzisiaj była matura z biologii. mam wielką [...]

*

Dzisiejszy dzień był tak nieudany, że daruję sobie nawet wymienianie po kolei wszystkiego co nie wyszło, żeby nie przechodzić przez to jeszcze raz i nie dołować się. pójdę już po prostu spać.

*

Zaczęłam działać, wczoraj odebrałam zamówioną książkę o terapii poznawczo-behawioralnej (oraz nowe buty ale mniejsza z tym), która dobrze uzupełnia się z moim kompletem książek Andersona o uwolnieniu duchowym. byłam też na pierwszej wyprawie. dziś z kolei odwiedziliśmy muzeum plakatu w Wilanowie. zdążyłam załapać się na kwitnące magnolie. piękny, letni dzień. zdjęcie kiepskie, ale załączam jako [...]

*

Dzisiaj był dzień gorszy nawet niż wczoraj, więc nie mam ochoty nawet o nim pisać. dodam tylko – z rzeczy, które nie są niemiłe – że przyjechała dziś Krysia (na trzy noce) i jest jak za dawnych lat.

*

dziś był dzień niskiego upadku i wysokiej nadziei. taki dzień, kiedy przegrałam z lękiem bo okazała się silniejszy. i kiedy bardzo, bardzo cierpiałam. i kiedy Bóg pokazał, że o mnie nie zapomniał, w bardzo zaskakujący sposób. teraz już jestem podniesiona na duchu (choć na żołądku raczej ciężka po zjedzeniu całej pizzy). mogę patrzeć w przyszłość [...]

*

dziś pierwszy maja. zimny i pogodny i trochę wietrzny i jednak mimo to cichy. wybrałam się na spacer do lasu Kabackiego. las był bajkowy. ogromny, pachnący, świetlisty. rozśpiewany. polana po drugiej stronie lasu była taka ogromna. zaszłam trochę dalej niż ostatnio. na razie po 4 kilometrach już trochę bolą mnie plecy. przeszłam 4 i pół. [...]

*

Ostatni dzień sierpnia. Kiedy to lato zeszło? Trochę taki czas na refleksję. Zresztą to ostatnie wakacje, kiedy mój wiek zaczyna się od dwójki. Czy mi z tego powodu żal? średnio. Ostatnia dekada mojego życia była fatalna. Chociaż stało się trochę dobrych rzeczy, i to nawet dużych, to zarazem ilość tych złych i przykrych jest przytłaczająca. [...]

*

Zastanawiam się, czy może być tak, że coś boli już do końca życia i nigdy tak naprawdę nie przestaje.

Ale żeby napisać też coś dobrego: parę dni temu usłyszałam słowa, które tak bardzo bardzo chciałam usłyszeć! <3

*

wow. tyle czasu minęło? ciekawie jest poczytać stare wpisy. ostatni mój wpis przypadł na przełomowy moment. chociaż chyba dopiero teraz, z perspektywy czasu widzę, jak bardzo przełomowy. Był to koniec bardzo przykrego i trudnego roku, chorych relacji i niszczących emocji. Zaczął się czas spełniających się małych marzeń (choć i wielu wątpliwości, trudności i niewiadomych). Pamiętam, [...]