Kategorie

  • Brak kategorii

*

ob – SESJA :o

*

dobrze jest czasem odgrzebać stare znajomości.. i poczuć się troszkę tak, jakby znów się miało 12 lat. :*

*

przegiąłeś i to ostro.po pierwsze sam wykazujesz się kompletnym brakiem..już sama nie wiem..brakiem czegokolwiek.  bo co ma do tego wszystkiego Weigl, którego widziałam ostatnio pewnie jakieś 4 lata temu? co ma do tego pojęcie sekty której definicją skądśtam skopiowaną zawalasz mi bloga? kim twoim zdaniem jest ten ”przywódca” któremu jestem tak bezwględnie posłuszna? wymień go proszę z nazwiska. kto żąda ode mnie świadczeń pieniężnych i jakie sumy na to przeznaczam? zlecanie mi prac na rzecz grupy? wypełnienie mi czasu? pokaż mi chociaż kwadrans który poświęciłam na jakieś ”zajęcia wymyślone przez kościół”  w ciągu ostatniego miesiąca poza niedzielnym nabożeństwem. od razu ci podpowiem że nie znajdziesz. ścisła dyscyplina? gdyby tak było, to alkoholicy, bezdomni, narkomani, i wszyscy temu podobni z których składa się  (w przeważającej części) mój kościół nie mieli by w nim czego szukać.  zrywanie kontaktów z przyjaciółmi? skład moich przyjaciół pozostaje dość niezmienny od lat poza tymi którzy sami ze mnie zrezygnowali  z takich czy innych względów. „Wprowadza specjalną dietę” poj….ło?!?! „techniki psychiczne” ..rany, żeby ci prości ludzie mieli pojęcie o technikach psychicznych to by byli chociażby handlowcami  a nie marginesem społecznym. nie wiem co jeszcze ci ”pasuje jak ulał” zastanawiam się też skąd wiesz o czym mówię psychoterapeucie.  przyczepiłeś mi pluskwę do podeszwy, hę? traktowanie jak powietrze? i to jeszcze psa? którego niańczę, prowadzam do weterynarza,  gotuję mu i podaję lekarstwa? benzynę? nie pamiętam kiedy kupowałam ostatnio. chyba że dostałam w prezencie. jeżdżę metrem, ale skąd ty możesz o tym wiedzieć. chorą babcię? odwiedziłam w z kwiatami w jej urodziny, na krótko przed śmiercią. ale skąd ty możesz o tym wiedzieć? i wyszłam w tym celu ze spotkania wspólnoty w której wtedy byłam. chyba zgodnie z twoją definicją powinni mnie zatrzymać? no to znowu cię rozczaruję. cóż, przypuszczam, że żaden ”brat z kościoła” nie wypieprzył by mnie z domu w tak podły sposób jak ty to zrobiłeś.

wszystko co piszesz jest tak obrzydliwe, że niedobrze mi się robi jak to czytam. ale czemu się dziwić. to tak jak ojciec, kiedy powiedziałam mu że pies jest chory,  natychmiast na mnie naskoczył ”to ugotuj mu coś normalnego do jedzenia! ryż z mięsem!”  a czym karmię psa? ryżem z mięsem. ale skąd on może o tym wiedzieć? to takie typowe. pewnie tego nie zauważasz, ale on tylko z tobą normalnie rozmawia.  dostałeś od niego mieszkanie i masz już jego kolejny samochód. dał ci pracę.  ja nie jestem w stanie nawet skłonić go do rozmowy.  zazwyczaj na każde moje zdanie dostaję w odpowiedzi mruknięcie lekceważąco-pogardliwe. widocznie nie jestem dla niego partnerką intwelektualną.  już sie o to nie czepiam, bo wiem, że jemu już na niczym nie zależy.  sam też jest ofiarą swojego domu (i nie ma to związku z żadną sektą).  przychodzę po to, co mogę dostać. jeżeli nie zainteresowanie i zrozumienie,  to chociaż jedzenie i pieniądze. a pracuję po to żebym nie musiała po to przychodzić.  tak, gdybyś ty przyszedł, to nie byłoby lekceważącego pomrukiwania, tylko normalna rozmowa.  ale pewnie nie widzisz tego że nie jesteśmy tak samo traktowani.  a jeżeli przychodzę do mamy do pracy, to ani nie po jedzienie ani nie po pieniądze,  tylko po to żeby ją zobaczyć i porozmawiać bo mi tego zwyczajnie brakuje. oczywiście że zamierzałam być na twoim weselu. i oczywiste, że nawet gdybym pracowała,  wzięłabym wolne. tak samo oczywiste jest teraz dla mnie, że mnie tam nie będzie.  bo na tak serdeczne zaproszenie można chyba tylko równie serdecznie odmówić.

życzę ci żebyś kiedyś poczuł to co ja. żebyś zobaczył jak to jest mieć chronicznie jadłowstręt,  albo takie lęki żeby ci się niedobrze robiło na myśl o pójściu do najbliższego sklepu.  żebyś stracił ochotę i niczego już nie pragnął. żebyś dzień w dzień zmagał się z bólem  który rozszarpywał by ci wnętrzności i słyszał od dziesiątego lekarza z rzędu, że masz się leczyć na głowę.  [...]

*

miałam dziś piękny sen. śniła mi się mama. powiedziała, że mnie kocha. mówiła o przebaczeniu, porozumieniu. przytuliła mnie. Każdy pewnie ma swoją specyfikę snów. moje z reguły [nie licząc tych bezsensownych i zupełnie absurdalnych] mówią albo o pragnieniach albo o obawach. i zawsze odzwierciedlają to o czym myślę w ciągu dni.  a myślę ostatnio wiele, [...]

*

otóż i po długim okresie pozornej śmierci.. reaktywacja fotobloga !  nazbierało się dużo ciekawych i mniej ciekawych zdjęć. a więc. www.ichtioss.photoblog.pl enjoy !