Kategorie

  • Brak kategorii

*

chodzę na zajęcia już trochę czasu, moje ciało powoli zmienia się. wreszcie. bardzo się cieszę, że mogłam sobie w końcu na to pozwolić. nie ukrywam, że wcale nie lubię chodzić i zwykle ciężko mi się zebrać, ale jednak wiem, że to działa. staję się silniejsza.

18485574_855824604558249_2825896253418919501_n

*

ostatnie klika dni nie czułam się dobrze.. ale teraz już jest lepiej. mam sporo pracy i zastoje nie są mile widziane. jutro wyjeżdża moj gość z Honkkongu i przyjeżdża kolejny. mam dotkliwy pms, co chwila jakieś zachcianki, którym kompletnie nie potrafię się oprzeć. lepiej aby już się skończył. dzisiaj była matura z biologii. mam wielką nadzieję, że mojemu uczniowi poszło dobrze, bo od tego może zależeć moja przyszłość w szkole.

*

Dzisiejszy dzień był tak nieudany, że daruję sobie nawet wymienianie po kolei wszystkiego co nie wyszło, żeby nie przechodzić przez to jeszcze raz i nie dołować się. pójdę już po prostu spać.

*

Zaczęłam działać, wczoraj odebrałam zamówioną książkę o terapii poznawczo-behawioralnej (oraz nowe buty ale mniejsza z tym), która dobrze uzupełnia się z moim kompletem książek Andersona o uwolnieniu duchowym. byłam też na pierwszej wyprawie. dziś z kolei odwiedziliśmy muzeum plakatu w Wilanowie. zdążyłam załapać się na kwitnące magnolie. piękny, letni dzień. zdjęcie kiepskie, ale załączam jako pamiątkę. btw. świątynia „Opatrzności” jest naprawdę koszmarna. w sensie.. naprawdę.

blog4

*

Dzisiaj był dzień gorszy nawet niż wczoraj, więc nie mam ochoty nawet o nim pisać. dodam tylko – z rzeczy, które nie są niemiłe – że przyjechała dziś Krysia (na trzy noce) i jest jak za dawnych lat.

*

dziś był dzień niskiego upadku i wysokiej nadziei. taki dzień, kiedy przegrałam z lękiem bo okazała się silniejszy. i kiedy bardzo, bardzo cierpiałam. i kiedy Bóg pokazał, że o mnie nie zapomniał, w bardzo zaskakujący sposób. teraz już jestem podniesiona na duchu (choć na żołądku raczej ciężka po zjedzeniu całej pizzy). mogę patrzeć w przyszłość i nie jest ona tak całkowicie pogrążona w mroku jak jeszcze kilka godzin temu.

*

dziś pierwszy maja. zimny i pogodny i trochę wietrzny i jednak mimo to cichy.
wybrałam się na spacer do lasu Kabackiego. las był bajkowy. ogromny, pachnący, świetlisty. rozśpiewany. polana po drugiej stronie lasu była taka ogromna. zaszłam trochę dalej niż ostatnio.
na razie po 4 kilometrach już trochę bolą mnie plecy. przeszłam 4 i pół.
uczę się czuć bezpiecznie. uczę się być spokojna. uczę się, że nic się złego nie dzieje.
zapach lasu, szczególnie ten wzbudzony przez wiatr, budził takie drogie wspomnienia.
na koniec spaceru kawa w green nero. dobrą mają.
blog1

 

Zapisz

*

Ostatni dzień sierpnia. Kiedy to lato zeszło? Trochę taki czas na refleksję. Zresztą to ostatnie wakacje, kiedy mój wiek zaczyna się od dwójki.
Czy mi z tego powodu żal? średnio. Ostatnia dekada mojego życia była fatalna. Chociaż stało się trochę dobrych rzeczy, i to nawet dużych, to zarazem ilość tych złych i przykrych jest przytłaczająca. Mnóstwa rzeczy żałuję. Bardzo wiele straciłam. Bardzo dużo się też nauczyłam, chociaż bez niektórych lekcji wolałabym się obyć.
Mogę mieć nadzieję, że następna dekada będzie tylko lepsza. Chociaż na samej nadziei nie zamierzam się opierać, ale z całych sił się do tego przyczynić.
Ostatni rok wydaje się być najlepszym czasem z tego całego okresu. O ile do tej pory życie staczało się po równi pochyłej by osiągnąć stan wręcz nieznośny, o tyle od roku tendencja jest jakby powoli powoli ku górze.. ku lepszemu znaczy.
A jak jest na dzień dzisiejszy? W pewnym sensie spełnia się moje marzenie sprzed wielu lat: jestem hostem można by rzec na pełen etat, w ciągu ostatnich miesięcy przyjmowałam gości niemal z każdego kontynentu (brakuje mi jeszcze tylko Ameryki Południowej). Mój kalendarz jest prawie całkiem zapełniony rezerwacjami. A ciągle mam pomysły co zrobić, by zapełnić go jeszcze bardziej.
Coraz lepiej szyję. Nigdy nie sądziłam, że będę mogła na tym coś zarobić – a jednak. Bardzo dużo muszę się jeszcze nauczyć, ale jak pomyślę jakie postępy zrobiłam przez ostatni rok..
Te minione dziesięć lat to też okres ciągłych problemów ze zdrowiem. Kilka lat temu zachorowałam na mononukleozę i nie sądziłam chyba wtedy, że jeszcze przez lata będę odczuwać tego konsekwencje w postaci drastycznego spadku odporności i siły. Tu również ostatni rok przyniósł wreszcie poprawę – przestałam chorować i czuję się znacznie, znacznie lepiej.
Odkryłam, że najszczęśliwsze dni dla mnie to te, kiedy mogę być komuś potrzebna. Na szczęście takich dni jest sporo.
Dziś zbieram w sobie siły i motywacje na nadchodzący nowy sezon. Mam dużo ambicji, ale jakie będą efekty to dopiero się okaże. Nie poddaję się.

*

Zastanawiam się, czy może być tak, że coś boli już do końca życia i nigdy tak naprawdę nie przestaje.

Ale żeby napisać też coś dobrego: parę dni temu usłyszałam słowa, które tak bardzo bardzo chciałam usłyszeć! <3

*

wow. tyle czasu minęło? ciekawie jest poczytać stare wpisy.
ostatni mój wpis przypadł na przełomowy moment. chociaż chyba dopiero teraz, z perspektywy czasu widzę, jak bardzo przełomowy. Był to koniec bardzo przykrego i trudnego roku, chorych relacji i niszczących emocji. Zaczął się czas spełniających się małych marzeń (choć i wielu wątpliwości, trudności i niewiadomych).
Pamiętam, że gdy wchodziłam na tą drogę, pytałam się Tego-Który-Wszystko-Wie o zdanie. Nie chciałam popełnić kolejnego błędu, których w moim życiu i tak było zdecydowanie za dużo. Dostałam wtedy jasną i wyraźną odpowiedź, że tak, że to jest to. Że wyjdzie mi to na dobre.
I wychodzi mi na dobre. Pod niektórymi względami stało się to od razu. Inne rzeczy dzieją się powoli i stopniowo. Zdarza mi się czuć taka szczęśliwa. Zdarza mi się, że moja nadzieja na to, że „wszystko będzie dobrze”, jest naprawdę duża. Chociaż czasami, gdy uświadamiam sobie jak długa droga jest do tego, aby „wszystko było dobrze” to czuję się podłamana i trudno mi uwierzyć, że to kiedykolwiek nastąpi. Myślę, że nie warto wybiegać za bardzo myślami w przyszłość (bo już nauczyłam się, jak jest nieprzewidywalna), a skupić się na tym co tu i teraz, na każdym małym kroczku w dobrą stronę.
Kocham i jestem kochana w sposób inny niż wszystko czego doświadczyłam do tej pory.